Program subwencji covidowych miał za zadanie pomóc przedsiębiorcom przetrwać okres pandemii, a otrzymanie wsparcia było obwarowane wieloma warunkami. Zdarzały się sytuacje, w których po wypłacie środków, Polski Fundusz Rozwoju (PFR) żądał od firm ich zwrotu, gdyż zdaniem organu warunki do wypłaty nie zostały jednak spełnione.
W jednej ze spraw dotyczącej właściciela kilku kantorów – orzeczenie wydał Sąd Najwyższy. Kwestią sporną było to, czy w odniesieniu do działalności kantorowej ustalenie spadku sprzedaży towarów lub usług, obliczonego jako stosunek obrotów, należy wiązać z przychodem w rozumieniu ustawy o podatku dochodowym, czy też z różnicą między ceną sprzedaży waluty a ceną jej zakupu.
Sąd uznał, że przedsiębiorca dokonując rozliczenia z PFR, podał w odpowiednich formularzach dane wynikające z dokumentów księgowych, które stanowiły przychody ze sprzedaży zdefiniowane zgodnie z definicją stosowaną w umowie z PFR i regulaminie subwencji. W dniu zawarcia umowy subwencji z żadnego z dokumentów nie wynikało, że przychód ze sprzedaży należy rozumieć jako spread.
Powyższe oznacza, że nie ma znaczenia, kiedy PFR stwierdził, że przekazana mu informacja przedsiębiorcy powinna doprowadzić do wydania negatywnej decyzji odnośnie do zawarcia umowy i wypłacenia mu subwencji. Sąd stwierdził, że skoro strony zawarły umowę mając pełne rozeznanie w sytuacji przedsiębiorcy, a następnie umowa została wykonana – to PFR nie może żądać zwrotu subwencji.
Źródło: orzeczenie Sądu Najwyższego o sygn. akt I CSK 2279/25

